Blog zaba123zaba123
pieprzony rzad 2010-06-02

Mam dziwne bóle reumatyczne. Zaczęło się od lewej stopy, teraz przechodzi na prawą. Dokładnie boli mnie śródstopie. Czyli nie kostka tylko cały przód.  Nie wiem o co biega. Stanęłam na wagę - 2 kg mniej. Warto się męczyć dla takiego wyniku.


Wczoraj zjadłam dwa ( no dobra trzy) dodatkowe jabłka. Nie wyrobiłam musiałam wręcz. To był mój dzień dziecka. Kupiłam sobie też Therm line. Poraszka są te preparaty. nic w nich tak naprawdę nie ma. Pieprzenie o  super suplementach/, mega cudownych, które zrzucą za nas 200000 kg.Bzdura. Nie ma nic bardziej pewnego jak Meridia, Afibron i Zelixa. No tylko pieprzony zad zakazał tego sprzedawać bo jakiś cholernie otyły babsztyl miał zawał serca. Jak się ma otyłość olbrzymia to chyba logiczne że preparaty które powodują obciążenie serca  nie nadają się dla nich.  te osoby są już na etapie zjadania siebie przez tłuszcz. A raczej nurkowania w swoim tłuszczu. Dlaczego cały kraj ma cierpieć z powodu jednej debilki i nieodpowiedzialnego lekarza? Ile ja do cholery badan musiałam zrobić aby dostać te magiczne pigułki. Ile człowiek kasy musiał wydać aby dostać się do dermatologa itp.? Ja wiem że to się kiedyś musiało skończyć  ale na boga zlitujcie się. Zawsze można było zaostrzyć krąg osób którym wolno łykać takie tabletki. Ustalić od - do kg oraz  konieczne badania usg serca, cukru itp. Ale nie....po co lepiej wykluczyć.  wkurwia mnie ten rząd. Buraki.


 Jestem jeszcze na etapie łykania reduxilu. Tez niby wspaniałe osiągnięcie medycyny -pierdolety. Suplementy które nigdy nie dadzą nam żadnej gwarancji utraty masy ciała.  Po prostu należy żreć mniej. A jak już żrec to tak jak ja... dietka kopenhadzka - 2 tygodnie i koniec i kropka.


Idę sprzatać, obowiązki czekaja, 12 na busoli a ja nawet psa nie wyprowadziłam na drugie sikanie :P


 


uff 2010-06-01

Kg mniej.


Łatwo poszło.


ciężka harówa ale no cóż ja i moja przyjaciółka znowu razem :)


1 2010-05-31

Ból uszlachetni - taki jest motyw przewodni mojej diety :0


Dzisiaj pierwszy dzień. Musiałam wstać o 10.00 żeby zrobić sobie śniadanie- herbatę z cukrem.


Polazłam sobie do sklepu po świeżą pierś z kurczak i szpinak. Dobrze że ogólnie mam chandrę na te produkty. Nie dostałam cytryny ale to nic.


Ustalam też rozkład dnia->  śniadanie 10 , obiad 14, kolacja 18 - albo później. I tak chodzę spać późnym wieczorem,A w tej diecie fajne jest to końcowe posiłki są najbardziej sycące i duże. Najgorsze są śniadania- zerowe. Długo walczyłam aby mój organizm zawsze dopominał się śniadań. Kiedyś do 16 potrafiłam w ogóle niczego nie tknąć. Za to wieczorem było mega obżarstwo. Teraz już tak nie jest. W tej chwili żołądek dopomaga się  żarcia a dostał tylko herbatę z cukrem. Przepraszam stary ale  musimy współpracować. Inaczej poginiemy w tym tłuszczu w tej nadwadze. Otyłość doprowadzi nas do przedwczesnej śmierci i rozpieprzy serce.


 


Moje zboczenie? Wydałam kasę na pełno magazynów.  Nie wiem ... dlaczego ale czuje się taka otulona, bezpieczna z tymi gazetami, które przemawiają do mnie : zrzuć te pieprzone kilogramy, no zrzuć. Shape to bym mogła nauczyć się na pamięć. przeglądam go od nowa i przeglądam.


Super linia - no więcej tam takie merytoryki a zero szaleństwa. Do tego dochodzi: Claudia, Żyj zdrowo , Kobieta i życie, Glamour, Cosmopolitan, Stare wydania Super Linii,  dodatkowe  wydania Super linii  o dietach, Claudia Diety. Mi  z nimi naprawdę jest lepiej, czuje się jakbym miała zaplecze gospodarcze. W razie słabości sięgnij po magazyn.


Wyprałam moje nieszczęsne reeboki.. nie wyschły na dzisiaj. Walnęłam je na komputer i przykryłam ręcznikiem :P buty nie komputer. raczej nie chcę ryzykować aby mi się dysk spieprzył. jeszcze trochę i kupię sobie najnowszy model reeboka - te z poduszeczkami . Choruje na nie już drugi miesiąc. Są cholernie drogie a ja składam do kupeczki każdy grosik - nie licząc tych cholernych gazet. Za 2 tyg pojadę do firmowego sklepu, w galerii i  jak wyskoczę w nich na siłce to sie wszystkie posrają z zazdrości. póki co stac mnie będzie tylko na model trening... fajnie by było miec te drugie - running. Ale kosztują 50  zł więcej. 300 zł to i tak drogo jak na buty a 350 to już nie dla mnie takie luksusy.


To w sumie tyle dobrego. Chleje Kroplę Beskidu i jakoś czas leci. Czuję dyskomfort ale to dopiero początek drogi i trzeba się zahartować. buziaki


 


cisza przed burzą 2010-05-30

Tratatata :D


Jutro dieta :D Tratataa :D


 


nie no oczywiście będzie okrutna walka, a ja nie mogę się poddać. Będzie się działo oj będzie.


nastawienie? Ogólnie spoko. Wiem że to będzie bolało na maxa, nie wiem czy dam rady. Ale gra warta świeczki.


trzymajcie kciuki za bój nr 1


spalam mysli 2010-05-28

Wszystkie pamiętniki leżą zapakowane w szmaciana torbę. Wszystkie moje myśli, marzenia. z jednym nie potrafiłam się rozstać... jest on całkiem niedawno pisany - a tyczy się raczej początku mojego ówczesnego życia. Opisuje w nim  moje pierwsze przeżycia z końmi. Moją wiarę w taka kolej losu aby można było spędzić z końmi resztę swych dni. Co do reszty..,  jest tam wiele spisanych smutków radości i łez. Dokładnie opisałam jak zdawałam maturę, jak poznałam swoją pierwszą miłość, jak bardzo dobijała mnie szkoła.Opisałam moja bandę szatana za którą nie tęsknie a która na kilka lat zaistniała w moim życiu.Nie tęsknię za tamtym życiem, dlatego pora się z tym pożegnać. pamiętniki chciałam podrzeć... jednak nie na taką kolej losu zasługują moje myśli. Sam fakt że się ich pozbywam budzi we mnie dość mieszane uczucia, jednak wiem że to już najwyższy czas. Nie możemy żyć tym co było bo zmarnujemy sobie życie. Musimy żyć tym co przynosi nam nowy dzień. Na starych błędach możemy się co najwyżej uczyć żeby ich więcej nie popełniać. Aby mogło nadejść nowe trzeba odświeżyć, pookładać to co do tej pory stanowiła NAS. Podjęłam decyzję o ich spaleniu. Tylko tak mam pewność że nikt ich nie tknie swoimi brudnymi łapskami, nie dotknie żadnej podartej k karteczki która kiedyś była dla mnie świętością.  gdzie i jak je spalę zależy od mojego mena. On się lubi bawić w ogniska. Sam ma kilka rzeczy/ dokumentów do popalenia więc i ja się do tego przyłączę. nie popłynie mi łza za utracona młodością bo wiem że  zaczynam nowy rozdział w życiu. nie muszę myśleć o tym co było.. bo cała moją energię pochłania przyszłość. patrzę na tą stertę papieru która leży na moim łóżku. Łazi obok tego mój kot. Zagląda w zakamarki.. szkoda że nie umie czytać.


Dziś wiem jedno. Nie jestem ta samą laska która była kiedyś. fakt w szkole byłam maxylanie szczuplejsza o jakieś 25 kg. Ale to standard, że się tyje.


Właśnie a propos tycia. Znalazłam ukochaną dietkę. Nie Kapuściana tylko Kopenhadzka. Jest ciężka , bardzo ciężka... ale kiedyś tez mówiłam że nie dam rady przy treningach kardio. A ostatnio przeszłam cały z palcem w dupie. Kopenhadzka w 2 tyg  zrzuca ok. 6 kg.  po czym są 2 tyg przerwy z ciągiem dalszym. Niedługo mam wyjazd na Pętle. W sumie niecały tydzień. Można spróbować. produkty nie sa drogie- jajka, sałata, pierś.  Na siłowni pozwolę sobie na power reida. Pomaga przy braku sił.  jestem o krok od przygotowania wszystkiego i ruszam z tym gównem. nie może byc tak żebym pry mojej diecie przytyła kilogram. Musze chudnąc i tylko to mnie interesuje. A czy to będzie w krótkim czy w długim czasie? nie obchodzi mnie.


Za rok mam ślub. Nie wyobrażam sobie aby brać go z 35 kg nadwagą. nie ma takiej opcji. Musze być dzielna. Ludzie mają gorsze problemy ode mnie. Wiec dość z użalaniem się. Tyle cudowności mnie czeka a jedyne poświęcenie to mniej żreć. Czasami słabo mi że tak niewiele dzieli mnie od sukcesu a szanse na wygrana zawalam sama ,,JA". Na dniach zaczynam. Nie wiem kiedy, nie znam godziny. Jutro na pewno siłownia. Wiele spraw do załatwienia. I tyle motywacji z każdej strony. przegonię te moje popierdolone koleżanki, kuzynki i inne cuda na kiju. Dzisiaj podpisuje pakt z diabłem. Za rok mam nie mieć tej pieprzonej 35 kg nadwagi. ROK.  dzisiaj odezwała sie do mnei kostka... zmiana pogody i zabolała. Myslę że przez to że przytyłam. Ona jest czujna... organizm alarmuje mnie.boję się... pomóz mi....


Między innymi przez te pamiętniki zamykam swoją historię. nie obchodzi mnie to że w szkole ważyłam 74kg, że byłam o wiele szczuplejsza.


Nie obchodzi mnie że na studiach było więcej. Że rok temu w styczniu ważyłam prawie 100 kg- najmniejsza waga 72kg największa 100 kg. jestem bliżej tej drugeij. Ale to się musi zmienić. Nie zabiję siebię, otyłość ze mną nie wygra.


 


 


 


 


spalam mysli 2010-05-28

Wszystkie pamiętniki leżą zapakowane w szmaciana torbę. Wszystkie moje myśli, marzenia. z jednym nie potrafiłam się rozstać... jest on całkiem niedawno pisany - a tyczy się raczej początku mojego ówczesnego życia. Opisuje w nim  moje pierwsze przeżycia z końmi. Moją wiarę w taka kolej losu aby można było spędzić z końmi resztę swych dni. Co do reszty..,  jest tam wiele spisanych smutków radości i łez. Dokładnie opisałam jak zdawałam maturę, jak poznałam swoją pierwszą miłość, jak bardzo dobijała mnie szkoła.Opisałam moja bandę szatana za którą nie tęsknie a która na kilka lat zaistniała w moim życiu.Nie tęsknię za tamtym życiem, dlatego pora się z tym pożegnać. pamiętniki chciałam podrzeć... jednak nie na taką kolej losu zasługują moje myśli. Sam fakt że się ich pozbywam budzi we mnie dość mieszane uczucia, jednak wiem że to już najwyższy czas. Nie możemy żyć tym co było bo zmarnujemy sobie życie. Musimy żyć tym co przynosi nam nowy dzień. Na starych błędach możemy się co najwyżej uczyć żeby ich więcej nie popełniać. Aby mogło nadejść nowe trzeba odświeżyć, pookładać to co do tej pory stanowiła NAS. Podjęłam decyzję o ich spaleniu. Tylko tak mam pewność że nikt ich nie tknie swoimi brudnymi łapskami, nie dotknie żadnej podartej k karteczki która kiedyś była dla mnie świętością.  gdzie i jak je spalę zależy od mojego mena. On się lubi bawić w ogniska. Sam ma kilka rzeczy/ dokumentów do popalenia więc i ja się do tego przyłączę. nie popłynie mi łza za utracona młodością bo wiem że  zaczynam nowy rozdział w życiu. nie muszę myśleć o tym co było.. bo cała moją energię pochłania przyszłość. patrzę na tą stertę papieru która leży na moim łóżku. Łazi obok tego mój kot. Zagląda w zakamarki.. szkoda że nie umie czytać.


Dziś wiem jedno. Nie jestem ta samą laska która była kiedyś. fakt w szkole byłam maxylanie szczuplejsza o jakieś 25 kg. Ale to standard, że się tyje.


Właśnie a propos tycia. Znalazłam ukochaną dietkę. Nie Kapuściana tylko Kopenhadzka. Jest ciężka , bardzo ciężka... ale kiedyś tez mówiłam że nie dam rady przy treningach kardio. A ostatnio przeszłam cały z palcem w dupie. Kopenhadzka w 2 tyg  zrzuca ok. 6 kg.  po czym są 2 tyg przerwy z ciągiem dalszym. Niedługo mam wyjazd na Pętle. W sumie niecały tydzień. Można spróbować. produkty nie sa drogie- jajka, sałata, pierś.  Na siłowni pozwolę sobie na power reida. Pomaga przy braku sił.  jestem o krok od przygotowania wszystkiego i ruszam z tym gównem. nie może byc tak żebym pry mojej diecie przytyła kilogram. Musze chudnąc i tylko to mnie interesuje. A czy to będzie w krótkim czy w długim czasie? nie obchodzi mnie.


Za rok mam ślub. Nie wyobrażam sobie aby brać go z 35 kg nadwagą. nie ma takiej opcji. Musze być dzielna. Ludzie mają gorsze problemy ode mnie. Wiec dość z użalaniem się. Tyle cudowności mnie czeka a jedyne poświęcenie to mniej żreć. Czasami słabo mi że tak niewiele dzieli mnie od sukcesu a szanse na wygrana zawalam sama ,,JA". Na dniach zaczynam. Nie wiem kiedy, nie znam godziny. Jutro na pewno siłownia. Wiele spraw do załatwienia. I tyle motywacji z każdej strony. przegonię te moje popierdolone koleżanki, kuzynki i inne cuda na kiju. Dzisiaj podpisuje pakt z diabłem. Za rok mam nie mieć tej pieprzonej 35 kg nadwagi. ROK.  dzisiaj odezwała sie do mnei kostka... zmiana pogody i zabolała. Myslę że przez to że przytyłam. Ona jest czujna... organizm alarmuje mnie.boję się... pomóz mi....


Między innymi przez te pamiętniki zamykam swoją historię. nie obchodzi mnie to że w szkole ważyłam 74kg, że byłam o wiele szczuplejsza.


Nie obchodzi mnie że na studiach było więcej. Że rok temu w styczniu ważyłam prawie 100 kg- najmniejsza waga 72kg największa 100 kg. jestem bliżej tej drugeij. Ale to się musi zmienić. Nie zabiję siebię, otyłość ze mną nie wygra.


 


 


 


 


porządki 2010-05-27

Czasami mam ochotę komuś przypieprzyć. Waga pokazuje mi prawie kg więcej. Wiem za co , wiem dlaczego i kto jest temu winien- JA SAMA.


Ale dzisiaj nie o tym.


Postanowiłam rozstać się z przeszłością. Mam gdzieś  na składzie kilka pamiętników. Zamierzam je spalić. Zamierzam rozstać się ze wszystkim co było kiedyś dla mnie ważne a dzisiaj zagraca mi pokój. Po jaką cholerę mam to trzymać?te czasy już nie wrócą, już jestem dorosła. Nie chodzi mi tylko kwestię z eks przyjacielem, ale o wszystkie stare zeszyty, zapiski z podstawówki, liceum itp.itd. Mam dużo zdjęć i może lepiej żeby to one przypominały mi stare czasy jak tego typu ciekawostki. Nie chciałabym aby to się dostało w niepowołane ręce. Czas najwyższy się z ty rozstać  i uporządkować swoje życie. Nie mogę wiecznie żyć marzeniami minionej epoki. Mam już dekadę i to też o czymś świadczy.


Czas wielkich porządków nadchodzi.


 


mięso napompowane solanką 2010-05-26

Długo nie pisałam i przepraszam.


Na pewno nie wynika to z mojego niedbalstwa, chociaż może poniekąd i też...?Wink


Dobra od początku.


Byłam na przecudownym weselu kuzynki.nie istotny był fakt że była w 5 miesiącu ciąży- bo nie było jej widać. Sukienkę miała przepiękną... tylko jej nowy mąż lekko nie przypał mi do gustu. Chłopak bardzo w porządku.. tylko to w jej oczach widać było błysk miłości, szczęście... a w nim? przerażenie i ból. Mam mu to za złe bo kuzynkę kocham jak siostrę. nie wiem co on tak wielkiego przeskrobał i jak wiele mu się przestawiło we łbie.. ale mam nadzieję że doceni swoja ,,nową" żonę. A ona jest tego warta.


 


Śmigam na siłownie i kombinuję z  tyłkiem. mam nadzieję że zatrzymałam swojskie tycie. Wszyscy się oczywiście dziwnie na mnie patrzą, albo to ja sama popadam już w paranoję.


Na siłowni oczywiście wkurzają mnie grube baby, na chodniku wkurzają mnie grube baby, które wleczą się z tym swoim balastem... i są cholernie z niego dumne.  Moja sąsiadka oczywiście dalej pilnie mnie obserwuje. Wyłazi ze swoim głupim dzieciakiem na dwór i tylko śmiga za mną oczami jak przy okazji wyłażę z psem na sikanie. Nienawidzę jej na maxa. Możecie sobie wyobrazić 30 latkę  otyła która gapi się na was i mierzy przy każdej nadarzającej się okazji. przecież to szlag człowieka trafia.. idę do sklepu nieumalowana lampi się, idę z psem w dresach kręci głową. Nosz mam ochotę jej przypieprzyć.


Wracając do tematu  diety: nie ukrywam pofolgowałam sobie na wyjeździe. Nie patrzyłam na nic tylko pochłaniałam. Dzisiaj natychmiast polazłam na siłownię zrzucić chociaż w 1/16 ten cholerny balast który nadrobiłam w  bagatela 6 dni. Po raz pierwszy wytrzymałam pełny trening kardio taki książkowy wręcz trwający równe 30 minut. Stosowałam sie do każdego polecenia i do każdej jednej sekundy. Nie popuściłam sobie w niczym. Był bardzo ciężki. W kulminacyjnym momencie serce pracowało w 90% swojej wytrzymałości- przez 45 sek. kardio jest bardzo wygodne dla tych którzy nie wyrabiają na bieżni z truchtem. łatwy interwał- 3 min marszu, minuta biegu.Żadna filozofia.


Ścięłam włosy. I bardzo żałuję.Fryzjerka zrobiła ze mnie czupiradło. Oskubała mnie jak kurę. Miały być delikatnie pocieniowane włosy, zabrała mi prawie 10 cm końcówek. Wyglądam masakrycznie i mam nadzieje że szybko odrosną.


 


Pokłóciłam się z przyjacielem. A raczej zerwałam kontakt. jetem w szoku .. ale niestety. Nawet mi nie żal. możliwe że wynika to z tego iż wiem że jeśli ma jakąś tam laskę to jest szczęśliwy i bezpieczny. O co poszło? O głupi śpiwór campusa.  Pieprzony śpiwór nas poróżnił.No cóż., czułam że taki moment kiedyś w moim życiu nadejdzie i szczerzę? Cieszę się że nie jestem w tym wszystkim sama, że mam ukochanego człowieka który mnie wspiera. A przyjaciel? no najwyraźniej nie był nim. Ja wiem że on tego nie naprawi iż wie że zawinił. ja też jestem uparta i zamierzam zerwać kontakt na dobre. przemyślałam tą sprawę już jakiś czas temu. Nie zszokowała mnie ani nie roztrzaskała mojego serca na pół. Nie jestem zrozpaczona ani zawiedziona.  Nie czuję bólu  tylko obojętność i spokój- 11 lat w plecy wyrzucone jak worek na śmieci. Nawet nie mam do niego już żalu. Tylko śpiwora mi szkoda. Odzyskam go chociażby to miało trwać milion lat. I zrobię to przed woodstockiem aby ten dureń przypadkiem go ze sobą nie zabrał. Dzieli nas 200 km. Ale co to jest kiedy człowiek jest wkurwiony na maxa. Mój przerobić chce auto na gaz. Zgadnijcie gdzie pojedziemy na pierwszą wyprawę? Tak do mojego eks przyjaciela. A w jakim celu? Ano po nieszczęsny śpiwór. to w sumie tyle w tym temacie.


 


Na facebooku znowu wrzawa. Kolejna moja koleżanka  - z tych świńskich- schudła./ I to sporo. Laska ćpa. No ale ma 35 kg za sobą. Eh.. zazdroszczę .Wszyscy chudną tylko nie ja ! Co ze mną jest  nie tak? klątwa czy jaki chuj? Smaruję się gównami, śmigam na siłowni, aktywnie żyje i co? i nabawiłam się pierwszych żylaków na dupie. Załamka? No heloł. Wy byście nie były? mam 25 lat i czuję się śmieciem. Anna do mnie się nie odzywa. owszem była dumna z moich dzisiejszych osiągnięć ale stanowczo za dużo żrę. Czuję się jakby moje mięśnie napompowali tłuszczem i solanką. Wniosek? z 1 kg zrobiło się 4kg. I jak tutaj żyć?Cry


Znowu zaczęłam sięgać po tabletki uspokajające. Znowu czuję się senna w ciągu dnia. Depresja walczy.A i ja nie jestem łatwym przeciwnikiem. mam zero motywacji. No fakt mój koń jest w stanie wyciągnąć mnie z łózka.... ale to chyba tylko dlatego że kocham go ponad swoje życie.


Jestem taka rozlazła........CryEmbarassed Wstydzę się ludziom patrzeć w oczy bo już słyszę te myśli- No tak biedulka, nie udało jej się. Waży 20kg więcej jak ostatnio. Eh paskudny efekt jojo a z drugiej strony mogła się nie obżerać..... prawda w oczy kole..


 


 


 


 


 


 


deprecha 2010-05-12

Dostałam kolejny już 3 komentarz za co z góry dziękuję. Nie wiedziałam że ktoś czyta te moje wypociny. :)


 


A więc byłam  wczoraj na siłowni. Tak.. przebiegłam tym razem ok. 3 km , przejechałam rowerkiem 100 kcal.  i poćwiczyłam na kilku maszynach ujędrniających i rzeźbiących ciało. Oczywiście na siłowni było kilka pszczółek, kilka grubasów i chudzielców. Wszyscy działają mi na nerwach. Jedna przyszła w mega zarąbistych butach reeboka. Jezu będą mi się śnić po nocach. Ona na nie nie zasłużyła a mnie nie stać na takie super buty :( To nie sprawiedliwe.


Z pracą dalej nici. Do tego zepsuła mi sie maszynka z której raz na miesiąc mam jakieś 40 zł... no to dupsztal. KOlejna kasa odchodzi. Nie mam nic, jestem zerem i nikt mnie nie kocha. Nie chce mi dać pracy, jestem nikim.


stablilizacja :) 2010-05-10

Po wczorajszym mega wyczynie czuje się całkiem dobrze :)


Stanęłam na wage... i nie tyję. Stop zatrzymała się.  od 3 tyg jest taka sama . Ufff.... najważniejsze jest zatrzymać gwałtowne tycie. Nawet wydaje mi się że jest ubytek w postaci 05 kg ale wiadomo poranne WC wszystko załatwi :) jestem z siebie dumna bo taka stabilizacja to pierwszy poważny rok ku lepszemu :) Z pracą dalej lipton ;(


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]